Menu
Jerzy Szlachta

Jerzy Szlachta

Victor Czura - recenzja płyty: GuitAr Zet "New Timeline"

GuitAr Zet - New Timeline (Lynx Music 2026) to trzeci w kolejności album w dorobku formacji, której bandleaderem jest gitarzysta Arkadiusz Zuzmak zafascynowany muzyką rockową z lat minionych co wcale nie dowodzi, że jego optyka Hard & Heavy jest archaiczna. W materializacji swojej wizji artystycznej Arek wraz z superkumplami (Wojciech Famielc - bas / Paweł Zwirn - perkusja) bardzo konsekwentnie buduje muzyczne alter ego dbając wystarczająco o progres gatunku w którym porusza się z dużą dozą swobody i szacunku dla swoich idoli. Tak jak pierwsze dwie płyty GuitAr Zet były w całości instrumentalne tak już na aktualnej schemat został przełamany poprzez dodanie 3 utworów wokalnych (2,4,7), zaśpiewanych przez Raya Aldera z Fates Warning i to był dobry zabieg bo wniósł singlową niezależność gdyż każdy z nich mógłby być oddzielnym bytem promującym całość.


W sumie na płycie otrzymujemy 10 kompozycji, a to wystarczająca dawka by sprowokować apetyt na więcej więc można właściwie od pierwszego riffu postawić kuszącą tezę iż apetyt rośnie w miarę intensywności odsłuchu dzieła. Zapętlenie albumu staje się więc naturalnym odruchem i to niezależnie od faktu czy ów krążek analizuje nawiedzony audiofil czy uduchowiony meloman, a nawet i smartfonowy ignorant powinien być bardziej zadowolony niż Sułtan Sulejman z nowej żony.

Oczywiście prym wciąż wiedzie gitara lidera i tak szanowni państwo ma być jeśli gitara o hard rockowy rodowodzie, a zwłaszcza ta z błogosławieństwem Malmsteena ma żyć i ewoluować w kierunku nienachalnej nowoczesności. To co godne podkreślenia to fakt, że Band nie próbuje być na siłę ultranowoczesny czemu sprzyja też produkcja albumu pozwalająca słuchaczowi złapać oddech między taktami bo nie zapominajmy, że pauza to też równoprawny środek wyrazu o czym wielu metali zdaje się zapominać zagęszczając swoje ścieżki do granic wytrzymałości. Słychać, że całe trio świetnie się rozumie co ma bezpośrednie przełożenie na zadowolenie słuchacza więc chciałoby się ich zobaczyć na jakiejś olimpijskiej scenie.

Moim faworytem jest instrumentalna ballada „The Long Walk” (3) zawierająca gen sentymentalizmu ulokowanego w kierunku chlubnej przeszłości w której to gitary rządziły światem a nie smartfonowe aplikacje. Jest w tym utworze jakaś przyjazna nostalgia, a nawet gloryfikacja epoki w której Marty Friedman nagrywał albumy z Kitaro (vide „Scenes” z 1992 r.) a Jason Backer kolaborował z Davidem Lee Rothem lokując zawsze na piedestale uwagi gitarę jako narzędzie generujące powszechną satysfakcję.
W podobnym metrum utrzymany jest siedmiominutowy wokalny utwór "Fireflies For Satellites" (7), który śmiało mógłby promować GuitAr Zet w przestrzeni radiowej bo brzmi równie dostojnie jak niegdyś ballada "Catch The Rainbow" zaśpiewana przez Dio co przypomnę wydarzyło się w czasach gdy tęcza była tęczą.

Kompozycja "Metal Gate" (9) z gitarową solówką Simone Mularoni z DGM oraz zamykający album utw. "Infinity" z pięknymi partiami fortepianu Mateusza Hrynkiewicza to najlepsza rekomendacja i podsumowanie dotychczasowego dorobku tego super tria więc mam ambitną nadzieję, że ich kariera nabierze w końcu koncertowego rozmachu by muzyka GuitAr Zet odnalazła stabilnego sojusznika i trafiła pod przysłowiowe strzechy gdyż zasługuje nie tylko na internetowe klikanie ale przede wszystkim na powszechne uznanie. Niech więc ta gitarowa nowina idzie czym prędzej w świat by nalepka Made in Poland trafiła niczym kiloherce prosto w serce każdego słuchacza bo ta brygada z Podkarpacia ma realne powody do dumy i nie potrzebuje ingerencji opłaconego klakiera gdyż w tym przypadku dźwięki bronią się nad wyraz same.

Jakby nie analizować zawartości płyty stosując mechanizm skrupulatności to tych 3 gości potrafi pozytywnie zaskoczyć i to bez podziału na metal i resztę świata!
Pytanie marketingowe więc brzmi: komu z nas album "New Timeline" podniesie ciśnienie w aorcie?! Ano podniesie każdemu wychowanemu na przelotach Blackmoorea i Petrucciego i to jest sensowny trop by zachęcić Państwa do zapoznania się z dyskografią GuitAr Zet! Ze swojej strony gwarantuję, że inwestycja w ten gustownie opakowany krążek, który wart jest każdy pieniążek opłaci się Państwu bo album został stworzony z potrzeby a nie na potrzeby.

txt: Victor Czura 2026

Rock Radio 21.10.2026 r g.20.05

Mówią, że w muzyce rockowej wszszystko już powiedziano i nagrano. Moim zdaniem absolutnie nie. Oto najnowszy album Fountains DC "Dopamine Chamber", który zagra jako płyta główna w audycji Rock Radio. Porozmawiam też z muzykiem formacji The Łindows o ich nowym albumie. Będzie też dużo nowości oraz klasyka rocka.

Lista utworów: 

Iron Maiden: Wrathchild

Iron Maiden: Killers

Kansas: Carry On Wayward Son

Kansas: The Wall

Motorhead: Orgasmatron

Motorhead: Built To Speed

Fontaines D.C.: Six Shot Morning

Fontaines D.C: Mimesis

Fontaines D.C: Happy For You

Pineapple Thief: New World Order

Pineapple Thief: Still Living

Pineapple Thief: No Exceptions

De Łindows: Za wolność

De Łindows: Sypiając z wrogiem

Porcupine Tree: Hatesong

Porcupine Tree: Arriving Somewhere But Not Here

 

FONTAINES D.C. "Dopamine Chamber"

Dopamine Chamber, piąty album Fontaines D.C., ukazał się 16 października nakładem XL Recordings. Wyprodukowany przez Jamesa Forda, jest następcą wydanego w 2024 roku albumu Romance – i kolejnym krokiem zespołu, który zdecydowanie odchodzi od gitarowego brzmienia swoich pierwszych płyt w stronę chłodniejszych, bardziej nietypowych i syntetycznych brzmień. Na albumie po raz pierwszy w historii Fontaines D.C. pojawiła się gościnnie artystka — ROSALÍA, która wystąpiła w utworze „Where Is Gone?”.

Dopamine Chamber pojawia się niczym konstelacja majacząca za falującymi oparami smogu: pełne mocny ballady i pełne rozmachu melodie przebijają się przez mrok. W świecie zmierzającym ku katastrofie album stawia pytanie o to, jak przyjemność zmienia się w obliczu zagrożenia – i co nasze dążenie do niej mówi o nas samych. Na albumie Fontaines D.C. – Grian Chatten, Carlos O’Connell, Conor Curley, Conor Deegan i Tom Coll – poruszają się między przyjemnością a niepokojem, aż oba te stany zaczynają się ze sobą przenikać. Album oddaje poczucie przytłoczenia sztuczną inteligencją, katastrofą ekologiczną i przemocą polityczną, które trafiają do nas za pośrednictwem tych samych algorytmów co memy, żarty i treści związane z kulturą celebrytów. „Sam album jest komorą dopaminową” – mówi Chatten. „Wchodzisz do środka, a my testujemy na tobie różne utwory, które wpływają na twój umysł i nastrój”.

Fontaines D.C. konsekwentnie unikali powtarzania tych samych pomysłów – od Dogrel (2019), przez A Hero’s Death (2020) i Skinty Fia (2022), aż po kalejdoskopowe Romance (2024). Dopamine Chamber to ich najbardziej radykalna zmiana kierunku: chłodne brzmienie syntezatorów, marszowe bębny, sample i wyzwalane elektronicznie dźwięki, kilka utworów całkowicie pozbawionych gitar oraz urzekające smyczki charakterystyczne dla włoskiego popu lat 60., przetworzone w coś syntetycznego. Album powstawał z Fordem w Londynie, na angielskiej prowincji oraz w Palermo, gdzie Chatten nagrywał wokale w prowizorycznej kabinie zbudowanej z materacy i poduszek.

„Jest w tym przejmujące poczucie, że stoimy na progu jakiejś innej formy człowieczeństwa, a może wręcz nie-człowieczeństwa” – mówi Chatten. Na swoim piątym albumie Fontaines D.C. stworzyli tę komorę. To, co wydarzy się wewnątrz niej ze słuchaczem, będzie eksperymentem.

„Nasze albumy zawsze podejmowały temat miejsca i poczucia przynależności do niego” – mówi basista Conor Deegan. „Najpierw był to Dublin, potem życie z dala od Dublina, a następnie próba odnalezienia romantyzmu gdzie indziej. Przy tej płycie pojawiło się pytanie: dokąd można uciec?”. Być może do własnego wnętrza – albo w hedonizm, fantazję, kosmetyczną perfekcję, wieczną młodość czy nieustanne odświeżanie ekranu.

Wraz z zapowiedzią premiery nowego albumu studyjnego Fontaines D.C., zespół zaprezentował teledysk do pierwszego singla zatytułowanego "Marianne". Za reżyserię odpowiada Dave Meyers, twórca teledysków m.in. do „HUMBLE.” Kendricka Lamara i „SICKO MODE” Travisa Scotta. W teledysku, w którym występuje frontman Fontaines D.C. Grian Chatten, dominuje przepych i halucynacyjna atmosfera, doskonale współgrające z wymową singla. „Marianne” to utwór o ucieczce od rzeczywistości i hedonizmie, który działa jak syreni śpiew, oferując słuchaczowi ucieczkę od – lub w stronę – zapomnienia. Pod urokiem piosenki kryje się trudniejsze pytanie: jak chętnie człowiek mógłby zrezygnować ze swojej wyobraźni, kiedy alternatywą jest pozostanie w pełni świadomym katastrofy?

Drugi singiel, "Tongue", pokazuje kolejną stronę brzmienia Dopamine Chamber. „Przy tym utworze poszliśmy dalej w kierunku, który obraliśmy na Romance. Partie grane na żywo dodawaliśmy dopiero wtedy, gdy naprawdę były potrzebne” – mówi Conor Curley, wspominając pracę nad nagraniem. Conor Deegan stworzył charakterystyczne, lekko rozleniwione brzmienie basu, manipulując prędkością taśmy – techniką często wykorzystywaną przez Prince’a. Dzięki temu partia basu przywodzi na myśl luźne, lekko rozstrojone brzmienie sampli basowych znanych z hip-hopu. Carlos O’Connell przepuścił wokal Chattena przez sampler, zmieniając jego wysokość, aż zaczął przypominać złowrogi głos istoty pozaziemskiej. Gitary przeszywają ostrym brzmieniem, fortepian dudni, a smyczki i orkiestracje stopniowo przełamują chłodną, surową powierzchnię utworu. W efekcie „Tongue” to jeden z najbardziej intensywnych i bezpośrednich numerów na Dopamine Chamber – fizyczny, zniekształcony i pełen życia, nawet gdy naturalne, ludzkie brzmienia zostają przetworzone w coś zupełnie nieznanego.

Utwór „Where Is Gone?”, nagrany we współpracy z ROSALÍĄ, pokazuje zupełnie inne oblicze płyty – to rozbudowany, elegancki duet, w którym głosy Griana i ROSALÍI przeplatają się na tle bogatych aranżacji orkiestrowych. Ma ona również szczególne znaczenie dla Carlosa O’Connella, który w ostatnim czasie na nowo odkrywa swoje hiszpańskie korzenie. „Jestem fanem ROSALÍI od czasu jej debiutanckiego albumu, który był absolutnie piękny. Szczególnie podoba mi się to, jak podtrzymuje hiszpańską tradycję muzyczną. Pod pewnymi względami, na poziomie duchowym, przypomina mi to nasze próby pielęgnowania irlandzkiej tradycji. Dla kogoś, kto ma korzenie w obu tych krajach, to piękna rzecz. ROSALÍA zachwyca mnie na każdym etapie swojej kariery” – mówi muzyk.

Tracklista:
1. Six Shot Morning
2. Marianne
3. Mimesis
4. Happy For You
5. Demolition
6. Tongue
7. One Man
8. Where Is Gone? (with ROSALÍA)
9. You Miss Me
10. Japan
11. Intimate

źróło: sonocrecords.pl

Sinister prezentuje nowy singiel!

Holenderscy weterani death metalu, Sinister, powracają z utworem „The Strangulation" - pierwszym zwiastunem swojego piętnastego albumu studyjnego, „Lucid Nightmares", którego premiera zaplanowana jest na 13 listopada.

Adrie Kloosterwaard, lider Sinister, komentuje:

Przygotujcie się na „The Strangulation". To Sinister w stu procentach. Połączyliśmy surową energię naszych początków z miażdżącą mocą współczesnego Sinister. Spodziewajcie się wszystkiego, co uwielbiacie w naszej muzyce: brutalności, niesamowitego tempa i zapadających w pamięć fragmentów. To teraz nasz znak rozpoznawczy – jesteśmy jeszcze bardziej intensywni i ciężsi niż kiedykolwiek. Jesteście gotowi?

W „The Strangulation" Sinister pozostaje wierny tradycyjnemu death metalowi, jednocześnie wprowadzając swoje charakterystyczne brzmienie na zupełnie nowy poziom. Singiel ukazuje niezwykłą umiejętność zespołu do balansowania pomiędzy agresją, a zapadającymi w pamięć riffami– Sinister przedstawia kompozycję, która zachowuje klasyczny styl, nie tracąc przy tym nowoczesnego charakteru.

Płyta, na którą złoży się dziesięć utworów, to kolejna dawka tradycyjnego death metalu, oparta na brutalności, chwytliwych riffach oraz potężnym, mrocznym brzmieniu.

Tracklista:

Outburst Of Violence
2. Malignant Disaster
3. Bathing In Acid
4. Defenestration
5. Purity Of Demonization
6.The Strangulation
7. Remains Of The Femur
8. Cro Magnon Liberatus
9. Deranged By Desecration
10. The Crawling Hunger

źródło: Mystic Production

Subskrybuj to źródło RSS