Menu
Jerzy Szlachta

Jerzy Szlachta

Mindheal "Inner Space" - recenzja autor: Victor Czura

Jako obywatel uformowany audycjami red. Jerzego Kordowicza (Między snem, a dniem) empirycznie doświadczyłem znaczenia takich ikon muzyki elektronicznej jak: Jean-Michel Jarre (był w Rzeszowie), Tangerine Dream (Zabrze), Klaus Schulze (Katowice), Vangelis, Kitaro (Warszawa), Isao Tomita, Yello tudzież kilku innych speców od klawiszy pominąwszy w tym zestawie Kraftwerk, którego nigdy nie miałem okazji widzieć na żywo. Na równi do zagranicznej szpicy traktowałem rodzimych twórców wypatrując ich aktywności na różnych polach artystycznej działalności i do dzisiaj z niecierpliwością przedszkolaka czekam na nowe produkcje Marka Bilińskiego, Władysława Komendarka i Józefa Skrzeka do krtorych dołączył rzeszowianin o którym za chwilę.

Patrząc z perspektywy ulotności chwili mogę z całą determinacją w głosie rzec, że wciąż jest mi równie blisko do Led Zeppelin co Edgara Froese i ta proporcja już nigdy się nie zmieni bo przecież nie modyfikuje się własnego życiorysu na rzecz alternatywnej przestrzeni nawet jeśli ta wydaje się pozornie lepsza. Nie znaczy to że programowo omijam nowości skupiając się głównie na ugruntowanej przeszłości bo tak de facto nie jest. Każdy z nas ma genetycznie zakodowaną i podświadomie ulokowaną tęsknotę do beztroskiej młodości w której muzyka miała swojego oddanego sojusznika i jeśli mnie w tej chwili mój Alzheimer nie myli to nikt wówczas nie toczył wojen na scyzoryki o to czy lepszy Black Sabbath z Osbornem czy może lepszy z Dio. Dlatego w myśl sztandarowego przesłania super tria SBB (Szukaj, Burz, Buduj) aranżuję swoją codzienność w oparciu o przeróżne dźwięki (nie dotyczy Steczkowskiej i Skolima), które mi sprzyjają, a nawet podgrzewają krew w aorcie bo tylko takie źródło napędza moją realną chęć do życia, zwłaszcza że zadowolenie ma przecież realny wpływ na otoczenie.

Szczególnie lubię gdy Artysta / Wykonawca jest zza płotu bo wówczas jego robota pozwala mi na eksport dumy poza granice województwa by skojarzenie z regionem nie przypominało tylko potańcówek. Ilekroć nerwowo szukam autorytetów to przypomina mi się odległa w czasie (1978) podwórkowa scena ze Śląska gdzie często jeździłem w odwiedziny do rodziny bo stamtąd bliżej mi było do katowickiego Spodka i ilekroć oczekując na koncert haratałem w gałę z lokalsami przyznając się oczywiście do rodzimego miasta (Jarosław) to byłem komentowany adekwatnie do popularności słynnego szpitala przy ul. Kościuszki. Ten czas przeszły dokonany zarchiwizowałem po stronie dobrych wspomnień bo pomimo rzeczonej szorstkości i słownych uszczypliwości nie było w synach stanu górniczego niczego złośliwego, ani też grama ości i tęczowej poprawności. Dzisiaj nikt już nie sili się na dialog tylko od razu strzela z procy między oczy bo poziom debaty wytyczają obecnie durnoty i sekwencje żywcem wyjęte z "Walki o ogień" (polecam tytułem przestrogi obejrzeć ten film Jean-Jacques’a Annauda). No ale nigdy nie jest tak źle żeby nie mogło być gorzej więc mając świadomość ulotności chwili trzymam coś zmaterializowanego co zabrzmi dumnie pod każdą szerokością geograficzną i jest to materia za który odpowiada osobowość realna a nie (na szczęście dla ludzkości) wirtualna!

Wskazując palcem sprawcę mojego zachwytu to trzeba Państwu wiedzieć, że stan podkarpacki oprócz pierogarni ma się narawdę czym pochwalić tylko trzeba wiedzieć gdzie szukać.

W wymiarze muzyki elektronicznej ukłony należą się dr n. med. Wojciechowi Stecko, cenionemu kardiologowi w Szpitalu MSWiA w Rzeszowie, który w równoległym życiu jest twórcą muzyki elektronicznej z dorobkiem płytowym 5 albumów wydanych pod szyldem MINDHEAL, które bez trudu namierzycie w przestrzeni cyfrowej bo są dostępne na popularnych streamingach. Mi tacy ludzie jak Wojtek absolutnie imponują gdy inwestują w soją pasję a nie w tylko w silikonowe lalki i furmanki z końskim logo na masce co obnażył Patryk Vega w filmie "Botoks". Jakość i konsekwencja w dążeniu do ideału to cecha nadrzędna Wojtka, którą z wzorową determinacją wdraża i absolutnie się nie zraża ani nie obraża na zmienność świata, który coraz chętniej ignoruje twórców ambitnych zamieniając ich kunszt na wytwory AI.

Najnowsze dzieło Wojtka którym aplikuje do naszej wrażliwości to album "Inner Space" (2026) zawierający 10 instrumentalnych kompozycji zagranych i profesjonalnie wyprodukowanych przez niego samego a także (to ważne!) gustownie opakowane i minimalistycznie opisane. Nawiasem mówiąc gdybym miał być kiedykolwiek naprawiany przez lekarza to wybiorę tego,który wie co to jest bluesowa fraza. Nie będę rozbierał tu muzyki z albumu "Inner Space" na czynniki pierwsze niczym początkujący aptekarza swoją pierwszą receptę bo ta wewnętrzna przestrzeń broni się sama i to broni się już od pierwszego wciśniętego klawisza i co więcej w całym zakresie pozostaje przyjazna każdemu Słuchaczowi niezależnie od zaawansowania metryki, więc nie ma obawy, że w trakcie odsłuchu zaczniemy nerwowo szukać pilota by zmienić kanał.

Muzyka Wojtka ma walor uniwersalny i każdy kto da jej szansę stanie się z marszu jej zdeklarowanym orędownikiem, a nawet piewcą i niewolnikiem bo pozytywnie uzależnia i ma też walor terapeutyczny. Album otwiera utwór "Luxury Isolation", który rozbudza ciekawość kolejnych kompozycji a prowokacja następstw pobudza apetyt sytuując sentyment w okolicy francuskiego giganta klawiszy (JJJ) jak ma to miejsce w utw. nr 2 "Wish You Weren't Here".

Całość posiada walor ilustracyjno-filmowy z dobrze wywarzoną sceną stereofoni więc może też zainteresować kinomana, który ceni mariaż muzyki elektronicznej z obrazem na dużym ekranie.

A zatem scalając wrażenia z wielokrotnego odsłuchu CD "Inner Space" (Beyerdynamic Dt 770 Pro / Xduoo MH-02) zwrócę się bezpośrednio do Kompozytora lokując w jego stronę te oto dziękczynne słowa: drogi Wojtku, jak dobrze, że cię pod ręką mamy więc błagam trwaj i graj tak długo ile się tylko da aby żadna hip-hopowa zaraza nie wlazła na salony bo jeśli Armagedon bezguścia nam realnie zagraża to ktoś musi strzec galaktyki z dala od tandety i polityki!

autor: Victor Czura

PUNK GENERATION 2026 GRA Z MUZYKĄ PRZECIWKO RASIZMOWI

Festiwal Punk Generation 2026 został objęty patronatem kampanii społecznej ‘Muzyka Przeciwko Rasizmowi’ Stowarzyszenia ‘NIGDY WIĘCEJ’. 17 października na scenie w Gliwicach zagrają: Dezerter, Skorup/a, Radykalna Wieś, Profanacja, KMKZ, Meluzyna i Tribute to Siekiera.

Organizowany od roku 2015 festiwal Punk Generation to klasyka punk rocka z udziałem zespołów, które od wielu lat z powodzeniem występują na krajowych i zagranicznych scenach, a także młodych kapel, będących dopiero na początku swojej muzycznej drogi.

Podczas Punk Generation odbędzie się również spotkanie ze Zdzisławem ‘Dzidkiem’ Jodko, autorem książki ‘Garaż twoim schronem’, które poprowadzi Szymon Szwajger.

Festiwal Punk Generation jest organizowany przez Stowarzyszenie GTW, którego założycielem i prezesem był Dariusz Opoka, zmarły 21 czerwca 2026 roku w wieku 45 lat. Darek od wielu lat wspierał kampanie ‘Wykopmy Rasizm ze Stadionów’ oraz ‘Muzyka Przeciwko Rasizmowi’ Stowarzyszenia ‘NIGDY WIĘCEJ’. - ‘Społecznik w najszerszym znaczeniu tego słowa. Robił dobro, inspirował ludzi do robienia dobra. Był harcerzem, organizatorem gliwickiego sportu, kultury, inicjatyw społecznych, gliwickich finałów Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Twórcą Stacji Artystycznej Rynek. Zawsze z młodzieżą, zawsze w gotowości do działań charytatywnych, zawsze z milionem pomysłów, z których setki wdrożył w życie’ – wspominali go współpracownicy ze Stowarzyszenia GTW.

Stowarzyszenie ‘NIGDY WIĘCEJ’ jest powstałą w 1996 roku niezależną organizacją, która prowadzi kampanie społeczne ‘Muzyka Przeciwko Rasizmowi’ i ‘Muzyka Przeciwko Wojnie’, przeciwdziała mowie nienawiści i przemocy, a także wspiera inicjatywy na rzecz pokoju i dialogu międzykulturowego.

źródło: Stowarzyszenia ‘NIGDY WIĘCEJ’

.WAVS. "TOTAL"

.Wavs, zespół który dwa lata temu za sprawą swojej płyty "HEAVY POP" udowodnił że można połączyć ciężkie brzmienia z popem, dzisiaj powraca z drugą płytą, na której pojawili się ciekawi goście: od black metalowego zespołu Dom Zły, przez hip hopowy skład Dealer, po jazz rockową grupę Opady.

.WAVS to krakowski zespół łączący brzmienia alternatywnego rocka i metalu z wyrazistą melodią oraz nowoczesną produkcją znaną raczej ze świata popu. Grupa zdefiniowała swoje brzmienie autorskim pojęciem heavy pop. Od debiutu w 2019 roku formacja ugruntowała pozycję na polskiej scenie rockowej, czego wyrazem był wydany w 2024 roku album „HEAVY POP".

Najnowszy album „TOTAL" stanowi trzeci krążek w dorobku zespołu. Zawiera 13 kompozycji będących kontynuacją i rozszerzeniem brzmienia grupy - jest jeszcze bardziej heavy i jeszcze bardziej pop. Utwory mają wysoką zawartość emocji, a ich tematyka skupia się wokół ludzkich kryzysów oraz analizy ich etapów.

Album „TOTAL" jest płytą koncepcyjną. "Zdarzyło się akurat tak, że w 2025 każdego z nas życie doświadczyło bardzo mocno. Wspólnie te kryzysy przeżywaliśmy i wspólnie z nich wychodziliśmy, przy okazji tworząc materiał na nowy album. Nie mogło być zatem inaczej - siadając w tym roku do tekstów, przelałem te nasze wszystkie doświadczenia na papier." - mówi Maciej Kowalski, wokalista i autor tekstów .WAVS

Do udziału w powstawaniu nowego krążka „TOTAL" zespół .WAVS zaprosił swoich muzycznych przyjaciół z zespołów, które grają zupełnie różne od siebie gatunki. Paweł Gawryłowicz i jego trąbka oraz Brunon Lubas z jazz rockowego zespołu Opady pojawili się w 'jedno lato mniej', raperzy Dugi i Sudi z legendarnego skawińskiego Dealera położyli swoje wersy w 'Lisan al Gaib', Ania Tru i Grzegorz Napora z post black metalowego Domu Złego dopełnili zniszczenia w 'życiowym przesileniu', a Leszek Nowotarski zagrał w utworze "CIEBIE mam".

Lista utworów albumu „TOTAL":
1. żółty szal
2. co myśl, to lęk
3. CIEBIE mam
4. list miłosny
5. razem marzyć raźniej
6. na linie
7. koledzy
8. jedno lato mnie feat. Opady
9. nie ma już człowieka
10. wracam bez tarczy
11. więcej
12. lisan al gaib feat. Dealer
13. życiowe przesilenie feat. Ania Tru i Grzegorz Napora (Dom Zły)

.WAVS:
Maciej „Macias" Kowalski – wokal, teksty
Grzegorz Szot – gitara
Karol Masternak – gitara basowa
Jacek Dębski – perkusja

źródło: Filip Sarniak

Jean-Michel Jarre. “Oxygène (50th Anniversary Edition)”

Ikona muzyki elektronicznej zapowiada specjalne wydanie ikonicznego albumu z nowym masteringiem w Dolby Atmos. Jean-Michel Jarre to postać która wykracza poza świat muzyki i dziś śmiało można też powiedzieć że to postać z trwałym śladem w historii i to nie tylko muzyki.

Jego album przełomowy album "Oxygène" z 1976 roku stworzył podwaliny dla muzyki elektronicznej. Jej wpływ widoczny jest do dzisiaj. 5 grudnia tego roku minie 50 lat od jej wydania. Z tej okazji wytwórnia BMG, łącząc siły z artystą, wydaje nową, jubileuszową wersję tego albumu. Z tej okazji stworzony został nowy master płyty w systemie Dolby Atmos.

Jean-Michel Jarre ogłasza także wydanie książki oraz rozszerzoną współpracę z BMG.Premiera książki "MACHINES: A HISTORY OF ELECTRONIC MUSIC" 29 października 2026 r. (Thames & Hudson)

Jean-Michel Jarre ogłosił specjalną edycję z okazji 50-lecia swojego przełomowego albumu "Oxygène", która ukaże się 27 listopada nakładem BMG.

Wydany pierwotnie we Francji w 1976 roku, przed międzynarodową premierą w 1977 roku, "Oxygène" pomógł przybliżyć muzykę elektroniczną globalnej publiczności i ugruntował pozycję Jarre'a jako jednej z kluczowych postaci tego gatunku. Nagrany w dawnej kuchni jego paryskiego mieszkania przy użyciu ośmiościeżkowego magnetofonu, własnoręcznie zbudowanego miksera oraz niewielkiej kolekcji syntezatorów i instrumentów elektronicznych, album sprzedał się w nakładzie ponad 18 milionów egzemplarzy na całym świecie.

Sercem jubileuszowego wydania jest nowy zremasterowany miks stereo z 2026 roku, stworzony z oryginalnych taśm w celu przywrócenia pełnej dynamiki i charakteru nagrania.

Ta specjalna edycja "Oxygène" ukaże się na: czarnym winylu 180g (naciętą w technologii half-speed master w Abbey Road Studios przez Milesa Showella), płycie CD, limitowanym kolorowym eco-winylu, edycji cyfrowej oraz na płycie Blu-ray w wersji kolekcjonerskiej deluxe mediabook zawierającej album "Oxygène" po raz pierwszy w formacie Dolby Atmos, wraz z nowym miksem 5.1, remasterem stereo z 2026 roku oraz materiałami archiwalnymi.

„Kiedy tworzyłem "Oxygène", pracowałem bezpośrednio z instrumentami analogowymi i taśmą, wtedy dźwięk miał szczególną głębię, ruch i własne życie. W przypadku tej jubileuszowej edycji wróciliśmy do oryginalnych taśm z zamiarem zachowania tego charakteru, a nie jego zmiany" – Jean-Michel Jarre.

źródło: Filip Sarniak BMG

Subskrybuj to źródło RSS