Menu

G.B.H. wystąpi na "Rock Na Bagnie"

Na ROCK NA BAGNIE w Goniądzu przybędzie kolejna legenda światowego punk rocka, angielski G.B.H. Nie jest to pierwsza ich wizyta w Polsce, a niezwykle oczekiwania. Oprócz słynnych Anglików, na Podlasie zawita też Moskwa z Pawłem Gumolą na czele nie tylko przypomnieć o osbie, ale przedstawić trochę nowych piosenek. Pojawi się też dawny wokalista zespołu Zenek ze swoim zwariowanym projektem solowym. Oprócz nich przyjadą jeszcze Faul techniczny, weterani punk z zespołu Stress i Skampararas, który rozbuja publiczność swoją wersją ska/reggae.
Przypominamy, że do końca marca cena karnetów wynosi tylko 70 złotych. Potem podrożeją.

G.B.H.
Legenda punk rocka z Birmingham po raz kolejny zawita do Polski, ale po raz pierwszy na Rock Na Bagnie! G.B.H. powstał w 1978 i był nie tylko świadkiem punkowego wybuchu na Wyspach, ale też niezwykle ważnym elementem drugiej fali angielskiego punka. Ich numer „Race ,Against Time” znalazł się kultowym wydawnictwie „Punk and Disorderly vol. 1” ukazującym właśnie najciekawsze zespoły tej fali. W przeciwieństwie do wielu zespołów z tamtych czasów, G.B.H. wciąż nagrywa kolejne płyty i jeździ po świecie z koncertami. Ma na swoim koncie dwanaście płyt studyjnych i kilkanaście różnego rodzaju kompilacji i koncertówek. Ostatnia płyta „Mementum” ma raptem kilkanaście miesięcy. W Goniądzu Anglicy zameldują się w składzie niemal klasycznym, bo Colin Abrahall, Jock Blyth i Ross Lomas zakładali G.B.H. Jednie perkusista Scott Preece gra z nimi „dopiero” od 1993 roku. Tak więc, przygotujcie się na mocną dawkę street punka na najwyższym światowym poziomie.

MOSKWA
Tego zespołu nikomu przedstawiać nie trzeba. To jeden z weteranów i największych gwiazd naszego punk rocka. Powstał w 1983 roku i z niewielkimi przerwami istnieje do dziś. Legendą obrosły koncerty Moskwy podczas festiwalu w Jarocinie. W 1984 roku zostali jednym z laureatów, ale także późniejsze występy, jak choćby ten z 1986, gdy Paweł „Guma” Gumola, lider i wokalista, został jednym z bohaterów głośnego angielskiego filmu „My Blood, Your Blood”, czy w 2013, gdy obchodzili swoje 30-lecie. Na Rocku na Bagnie Moskwa też gościła kilkukrotnie, ale ostatnio w 2013 roku. Podczas najbliższego koncertu będzie mogła pochwalić się nową płytą „XXI wiek”, która ma ukazać się jeszcze w lutym tego roku.
ZENEK
Zenek to solowy projekt wokalisty zespołu Kabanos, który zawiesił działalność. Zenek przez trzy lata nagrał i wydał aż sześć płyt! „33”, „Płachta na byka”, „Trudno”, „Na jedno kopyto”, „Pozdro dla kumatych” i „Albo grubo albo wcale” – to ich tytuły, abyście nie myśleli, że to ściema. Zenkowi bliżej do metalu niż punka, ale energii i rubasznego poczucia humoru mu nie brakuje. Jego koncerty zamieniają się w wariackie spektakle absurdalnego humoru, są nieobliczalne, pełne niespodzianek i wariactwa. Czekamy na takie koncerty w Goniądzu.
FAUL TECHNICZNY
Powstał w 2017 roku. Kapela jest z Dąbrowy Górniczej i Zabrza. Grają, jak piszą, „prostego, chamskiego, oldschoolowego punka” i ten opis zgadza się jak najbardziej z rzeczywistością. Mają na koncie płytę „Wracamy do gry” właśnie z ostrymi wymiataczami w stylu hardcore/punk/thrash. Czeka nas naprawdę mocne uderzenie.

SKAMPARARAS
To jeden z najpopularniejszych w naszym kraju zespołów ska/reggae. Powstał w 1997 roku w Jastrzębiu Zdroju, aby wprowadzić trochę karaibskiego światła w górnośląski klimat pełen hałd. Ma na swoim koncie cztery płyty i miano jednego z najbardziej zabawowych i bujających załóg w Polsce. Warto przekonać się o tym w Goniądzu.

STRESS
Jeden z weteranów polskiej sceny punk. Choć mniej znany i zapamiętany, to warty przypomnienia. Stress powstał w Jeleniej Górze w 1984 roku. Już rok później wydał własnym sumptem kasetę „Kiszonka”, a w 1986 wystąpił na festiwalu w Jarocinie. Oczywiście nie obyło się bez utarczek z cenzurą, która odrzuciła numer „Milicyjny kraj”. Do rozpadu w 1992 roku grupa wydała jeszcze jedną kasetę – „Trzecia wojna”. Stress wrócił do żywych w 2017 roku i od razu wywołał skandal. Podczas koncertu w Filharmonii Dolnośląskiej wykonał piosenkę „Policyjny kraj” (czyli nowszą wersję „Milicyjnego kraju”), a na znak protestu salę opuścili politycy jednej z partii. Goniądz czeka zatem na Stress i „Policyjny kraj”. My nie musimy wychodzić!

IX ROCK NA BAGNIE odbędzie się w dniach 5 i 6 lipca 2019 roku.
W Goniądzu wystąpią też: Anti-Nowhere Leaugue (Anglia), The Outcasts (Irlandia), Kinsky, Farben Lehre, Gutek, The Pau, ID, Chupacabras, Redakcja Corruption, Arogants (Czechy), Bobcat, Deathreat, Headless Frog, Close Air Support (Szwecja), Flaška Visočini (Czechy).
Organizatorem Rocku na Bagnie jest Fundacja na rzecz Rozwoju Powiatu Monieckiego, która poszukuje wolontariuszy do pracy przy imprezie. Zgłoszenia (tylko pełnoletnich osób) trzeba zgłaszać na adres: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.
Karnety kolekcjonerskie są w cenie jedynych 99 zł i można je kupić na stronie festiwalu: http://sklep.rocknabagnie.pl/produkt/karnet-kolekcjonera-2019/
http://rocknabagnie.com.pl/
Czytaj dalej...

New Finnish power trio releases it's first single

Blindberry Ghost is a new Finnish rock band. This power trio shed it's skin and transferred their music into rock sound. Blindberry Ghost was founded in 2018 but the guys have been playing together since 2013 as a roots music group with a different name. The band is well known for its high-energetic live performances and huge trio sound. Blindberry Ghost has now released it's debut single and music video. Debut album will be released later in 2019.

Secret Entertainment
Czytaj dalej...

Przemyski Arlon wspomina nagrodę Werbel 2014

 
W miniony wtorek w Polskim Radiu Rzeszów gościli muzycy przymyskiej formacji Arlon. Wspominaliśmy ich zwycięstwo w Plebiscycie Werbel 2014. Zapraszam do wysłuchania tej rozmowy na naszej antenie w piątek 25 stycznia w godz. 12.05 - 15.00. W sobotniej Rock Nocy, która rozpocznie się o 22.00 do wygrania będzie płyta winylowa, płyty CD oraz koszulki. Zapraszam.
Czytaj dalej...

Nasze recenzje: Rainy Day „Wykute w Deszczu”

Płyta warszawskiego zespołu Rainy Day ukazała się w połowie listopada. Zespół, choć to być może za duże słowo, bowiem tak naprawdę warszawski projekt muzyczny składa się z dwóch muzyków gitarzysty rytmicznego, twórcy całego materiału tekstowo-muzycznego Wojciecha Kubickiego oraz gitarzysty Michała Kochańskiego. Mimo kilku nieskutecznych prób pozyskania do zespołu perkusisty i gitarzysty basowego panowie pozostali jednak przy składzie dwuosobowym. Jednak jeśli chodzi o koncerty lub nagrywanie materiału w studio, korzystają z muzyków sesyjnych. Tak tez było w przypadku ich debiutanckiego albumu „Wykute w Deszczu”. Album zawiera jedenaście kompozycji o zróżnicowanych walorach stylistycznych, muzycznych i tekstowych. Wojciech Kubicki, który także wcielił się w rolę wokalisty, znając swoje możliwości wokalne, oszczędnie operuje głosem, nie siląc się na wokalna ekstrawagancję, co wydaje się przy tego rodzaju muzyce i tekstach jest zupełnie nie potrzebne. Niski głos wokalisty idealnie pasuje do tworzonego od pierwszych dźwięków na płycie nastroju i pewnego rodzaju intymności. Jeśli chodzi o warstwę tekstową, to autor duży nacisk położył na stosunki damsko-męskie, w których częściej na niejako straconej pozycji lokował mężczyznę. Wojciech Kubicki opisuje niespełnioną miłość („Niepewny” „Gorzko Słodki”), miłość także nieszczęśliwą („Nie Będę Płakał”, „POM”), czy wiarę w odrodzenie uczucia w utworze „Nie Zakopuj”, do którego stworzono także dość kontrowersyjny teledysk. Ale nie tylko o miłości pisze Wojtek Kubicki. W kompozycjach „Facebóg” i „Manufaktura” autor przestrzega przed nadmiernym wpływem na nasze zachowanie mediów społecznościowych. Z kolei „Erotoman” to farsa na zbyt wybujałe pożądanie. Płyta kończy bardzo osobisty utwór „Ojcze”, który można traktować jak modlitwę. W sferze muzycznej też jest różnorodnie. Oprócz piosenek utrzymanych w stylu pop („Nie Zakopuj” słusznie wybrano na promującego płytę singla, „Facebóg” czy „Erotoman” ), możemy posłuchać także kompozycje bardziej rozbudowane na przykład otwierający album „Listopadowy Dzień”, który z sekundy na sekundę nabiera rozmachu i cięższego brzmienia (ciekawe gitarowe solo Michała Kochańskiego na koniec utworu). Nie zabrakło także zgrabnie zagranej ballady „POM” i także smutnej w swoim odcieniu, niemalże modlitwy „Ojcze”. Typowo rockowe, zahaczające o nawet o hard rockowe brzmienie to kompozycje „Stygmaty” i „Manufaktura” zdradzające szersze fascynacje muzyczne twórców płyty „Wykute w Deszczu”. Różnorodna stylistycznie premierowa płyta Rainy Day powinna zadowolić słuchaczy, którzy preferują pop rockowe i nieco mocniejsze utwory, w których także niebagatelną rolę odgrywają proste, ale niebanalne teksty. Uważam, że warto sięgnąć po płytę Rainy Day, która jak na razie dostępna jest tylko w Sieci, czyli cyfrowej dystrybucji.
Karol Guber
Czytaj dalej...

Werbel 2018 - płyty zgłaszajcie tylko do 10 stycznia !

Zapraszamy artystów z Podkarpacia do udziału w corocznym plebiscycie "Nagroda Muzyczna Polskiego Radia Rzeszów WERBEL 2018". Jeżeli posiadasz autorskie nagranie płyty z 2018 roku prześlij do nas zgłoszenie wraz z nagranym materiałem. Do zdobycia atrakcyjne nagrody i sesja nagraniowa w studiu Radia Rzeszów. Laureaci wystąpią podczas jubileuszowej gali 22 lutego 2019. Czekamy na Wasze zgłoszenia do 10 stycznia 2019 roku.

Regulamin:

https://www.radio.rzeszow.pl/#ajx/wszystkie-artykuly/17354/regulamin-plebiscytu-nagroda-muzyczna-polskiego-radia-rzeszow-werbel-2018
Czytaj dalej...

Recenzja: HELLHAVEN „ANYWHERE PUT OF THE WORLD”

Wystartowali dekadę temu. Niby banalnie – pięciu młodych chłopaków z myślenickiego liceum, których pasją była muzyka. Nie chodziło jednak o wspólne słuchanie płyt, mieli ambicje tworzenia własnych utworów. Minęło trochę czasu, ich muzyczne fascynacje zmieniały się, skład i nazwa grupy również ewoluowała. Pozostała pasja, chęć rozwoju i poszukiwania nowych środków wyrazu. Idąc tym tropem należałoby przypuszczać, że HellHaven to kolejna kapela nawiązująca do nurtu rocka progresywnego, jednak w ich przypadku nie jest to tak oczywiste. Przez lata pozostali wierni własnej, niebanalnej wizji muzyki, do której przekonują coraz większe grono sympatyków. Co ciekawe, sami przyznają, że może nieco myląca nazwa grupy nie odzwierciedla ich aktualnych zainteresowań. Mimo to z uporem rozwijają się i robią swoje wierząc, że marka HellHaven dla wielu już coś znaczy. Ten upór i swoisty progres opłacił się, bowiem ich twórczość zdołała wybić się ponad przeciętność. Wydali minialbum zatytułowany Art Of Art’s Sake (2010) i pełnowymiarowy studyjny krążek Beyond the Frontier (2012). Mają też w dorobku koncertowe DVD Beyond the Frontier Live. Zostali zauważeni przez opiniotwórcze kręgi, choć sami zdają sobie sprawę, że jeszcze długa droga przed nimi. Z pierwotnego składu HellHaven wywodzącego się z Myślenic pozostał jedynie Kuba Węgrzyn (jeden z ojców założycieli, g, p, synth, backing voc.) oraz basista Marcin Jaśkowiec. Wokalista Sebastian Najder wspólnie z Pawłem Czartoryskim (dr) stanowi desant krakowski, zaś całość składu uzupełnia Hubert Kalinowski (g, synth.) z Częstochowy. Ta piątka doskonale się rozumie i uzupełnia. Na płycie momentami wspomaga ich gościnnie Erwin Żebro (tr, na co dzień Piersi) oraz Edyta Szkołut (voc, Nonamen).

Anywhere Out Of The World (2017) to ich trzeci album, a jednocześnie pierwszy, który trafił do moich zbiorów. Nie znam wcześniejszych, ale ten krążek zrobił na mnie spore wrażenie. Zaryzykuję nawet stwierdzenie, że to jedna z najlepszych płyt, jakich zdarzyło mi słuchać się w ostatnim czasie. Zaznaczam, że to ocena niczym nie nieskrępowana i wyłącznie subiektywna, jak zresztą wszystkie, które pojawiają się na mym blogu. Krążek otwierają syreny – znak, że zmysły powinny być w pogotowiu, bo dziać się będzie wiele. Alfred Hitchcock niegdyś stwierdził, że film powinien rozpoczynać się od trzęsienia ziemi, a dalej napięcie powinno nieprzerwanie rosnąć. Mam wrażenie, że ta recepta przyświecała muzykom HellHaven. Tu nie ma miejsca na nudę i jałowe dywagacje. Całość została przemyślana i dopracowana w najdrobniejszych szczegółach, zarówno w warstwie tekstowej, jak i muzycznej. Literacko album pozostawia spore pole dla literaturoznawców lubiących intertekstualne zagadki, bowiem inspiracji można doszukiwać się w twórczości wielu mistrzów słowa. Wszystko w jakimś stopniu definiuje tytuł krążka, mogący oznaczać brak zgody na ten, czy raczej taki świat oraz pragnienie ucieczki gdziekolwiek, byle dalej… Nie bez powodu muzycy jako motto przywołali fragment wiersza Charlesa Baudelaire po tym samym tytułem. Ów prekursor symbolizmu, z kręgu tzw. „poetów przeklętych”, bawiąc się słowami poszukuje idealnego miejsca na ziemi. Wiedząc, że człowiek zmęczony codziennymi rozterkami najczęściej czuje się dobrze tam, gdzie właśnie go nie ma, dochodzi do wniosku, że ziemia to odpowiednik śmierci a owo idealne miejsce jest… gdziekolwiek, byle poza tym światem. Innymi słowami – nawiązując do nazwy zespołu – życie to podróż przez współczesne piekło w poszukiwaniu bezpiecznej przystani. I jeszcze jeden cytat umieszczony na okładce, tym razem z Einsteina – mówiący o tym, że najpiękniejszym doświadczeniem w życiu człowieka są emocje, jakich doznaje wobec prawdziwej nauki i sztuki. Jak widać poprzeczkę zawiesili bardzo wysoko.
Krzysztof Wieczorek
https://poleczkazplytami.blogspot.com/
Czytaj dalej...
Subskrybuj to źródło RSS